Napisz do nasKanał na YouTube PinterestInstagram Facebook

 

Save

Save

Save

Diamenty, piękna królowa i tragiczna śmierć 0

Oto historia w sam raz na Halloween. Tajemnicza, pełna intryg i z tragicznym zakończeniem.

 

srebrna broszka zabka

Wszystko zaczęło się w 1772 roku.

 

Król Francji Ludwik XV we Francji poprosił paryskich jubilerów Boehmera i Bassenge, aby stworzyli wyjątkowy i niepowtarzalny diamentowy naszyjnik. Miał być on prezentem dla Madame du Barry, jego kochanki. Pieprzyku historii dodaje fakt, iż król miał wówczas lat 62 a Madame 26.

 

zdj. Jeanne Bécu Madame du Barry

 

Wykonanie projektu zajęło jubilerom aż sześć lat. Wykorzystali 647 diamentów, 28 000 karatów – bagatela. Powstało dzieło nie mające sobie równych.

 

Niestety, do tego czasu zmarł Ludwik XV, jego wnuk Ludwik XVI został królem, Maria Antonina była królową, a Madame du Barry została wygnana z dworu.

Jubilerzy zwrócił się do królowej, proponując jej zakup naszyjnika za cenę 20 000 00 liwrów (dziś około 15 milionów dolarów).

Królowa odmówiła.

 

W tym momencie wkracza do akcji Jeanne de Saint-Rémy de Valois. Każe się nazywać hrabiną de la Motte. W rzeczywistości jest  córką zubożałego szlachcica. Jej ojciec był pijakiem. Głęboko zadłużony sprzedał swój majątek i z rodziną przeniósł się do Paryża, gdzie żyli w biedzie.

Jeanne postanawia wykorzystać desperację jubilerów (starających się za wszelką cenę sprzedać naszyjnik i odzyskać pieniądze zainwestowane w kamienie użyte do stworzenie naszyjnika) oraz kardynała de Rohan.

Ten ostatni, który kilka lat wcześniej był ambasadorem Francji w Wiedniu, naraził się matce Marii Antoniny, cesarzowej Marii Teresie, i nie chciał niczego więcej, jak tylko odzyskać królewskie uznanie.

maria antonina afera naszyjnikowa

Jeanne przekonuje kardynała, że jest bliską powiernicą królowej i że królowa marzy o naszyjniku stworzonym dla Madame du Barry. Jeanne, w (rzekomym) imieniu królowej błaga kardynała, aby ten zakupił dla niej naszyjnik, a ona w tajemnicy przed mężem, którego nie ma odwagi prosić o tak zbytkowny prezent, zwróci mu należność. I oczywiście odwzajemni się za przysługę.

 

zdj. Maria Antonina

 

Kardynał, aby utwierdzić go w przekonaniu, iż to sama królowa jest inicjatorką pomysłu, otrzymuje listy od niej. Królowa pisze, że jest zbyt zawstydzona, by poprosić Louisa o tak drogi prezent i polegała na dzielnym kardynale, aby go dla niej zdobył. Listy są podrobione, a autorem jest kochanek Jeanne, Rétaux de Villette.

 

Jeanne wynajmuję nawet kurtyzanę, która przebrana za królową spotyka się z kardynałem w ogrodach pałacowych i osobiście prosi o pomoc w zakupie naszyjnika.

 

Kardynał, wpłaca zaliczkę jubilerom,  zamian otrzymuje naszyjnik i przekazuje go „lokajowi królowej”, którym w rzeczywistości jest znany nam już fałszerz Rétaux.

 

Naszyjnik nigdy jednak nie dotarł do królowej. Mąż Jeanne wywozi go do Londynu i tam natychmiast zaczyna sprzedawać pojedyncze diamenty.

Awantura wybucha w sierpniu 1785 roku, kiedy jubilerzy, stojący na skraju bankructwa, zwracają się do kardynała o zapłatę całej należności. Ten odsyła ich do królowej. Królowa sądząc, że kardynał chce ją uwikłać w intrygę, przekonuje męża, Ludwika XVI, aby ten uwięził kardynała pod zarzutem oszustwa, co też ten czyni i wrzuca go do Bastylii.

Złapani i uwięzieni zostają pozostali uczestnicy intrygi.

maria antonina afera naszyjnikowa

Podczas procesu publicznego kardynał de Rohan zostaje uniewinniony.

Rétaux de Villette został uznany za winnego i wygnany z Francji.

Jeanne de Saint-Rémy de Valois zostaje uznana za winną i skazana na chłostę, napiętnowanie na piersi literą V jak voleuse (złodziej) i uwięzienie na resztę życia. Po roku udało jej się jednak uciec do Londynu, gdzie opublikowała swoje wspomnienia. Wspomnienia, w których oczywiście podkreśla swoją niewinność i intrygę królowej.

 

zdj. replika naszyjnika królowej

 

 

 „Królowa była niewinna”, zauważył Napoleon po latach, „i aby upewnić się, że jej niewinność zostanie publicznie uznana, wybrała na swojego sędziego sąd paryski. W rezultacie uznano ją powszechnie za winną”.

Afera z naszyjnikiem dostarczyła dodatkowej pożywki autorom pamfletów. Odtąd przedstawiali królową jako chciwą i skorumpowaną. Wszystko co zrobiła było krytykowane.

Ta historia miała tragiczny koniec 16 października 1793 roku.

Po 2 dniowym procesie, w którym królową oskarżono nie tylko o zdradę stanu, ale nawet o molestowanie jej syna, a ostatecznie skazano ją na karę śmierci. Wyrok wykonano poprzez ścięcie na gilotynie. Egzekucji przyglądał się paryski tłum, ciesząc się z jej śmierci.

Historycy zgodnie podkreślają, że „afera naszyjnikowa” była zarzewiem Rewolucji Francuskiej. Tyle, że pewnie gdyby królową nie obarczono winą za naszyjnik, znaleziono by inny pretekst.

I tak po raz kolejny historia udowodniła, że diamenty szczęścia nie dają, a z pewnością, gdy jest ich aż 28 000 karatów.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl